Wózek dziecięcy – mój wybór i ocena

Wybór wózka dziecięcego spędza wielu rodzicom sen z powiek. Nie jest to prosta decyzja. Kryteriów, na które warto zwrócić uwagę, jest całkiem sporo. W tym artykule opowiem jak to było u nas. 🙂

Nie będę ukrywać, że na co dzień pracuję w branży dziecięcej i tak mam styczność również z wózkami dziecięcymi. Uwierzcie, wbrew pozorom to wcale nie ułatwia decyzji – napisałabym, że jeszcze bardziej ją utrudnia. Zwłaszcza, jak się jest wymagającym i wybrednym (niestety) tak jak ja. 

Czym kierowałam się przy wyborze wózka?

Dla mnie ważne było to, żeby wózek:

  • był zwrotny i łatwy w prowadzeniu. Wiedziałam, że jesteśmy osobami aktywnymi i po prostu u nas ten produkt będzie mocno eksploatowany.
  • miał w miarę pojemny i łatwo dostępny kosz na zakupy. Uwielbiam chodzić na zakupy spożywcze piechotą. Chodzenie z siatkami zawieszonymi wokół wózka jakoś do mnie nie przemawia. 🙂
  • był porządnie wykonany z dbałością o detale 
  • był ładny 😀 Tak, nie wstydzę się tego napisać, chciałam żeby wózek był dopasowany do nas. Oboje jesteśmy na co dzień minimalistami, uwielbiam czerń i nie dla mnie printy, kolorowe nadruki czy świecidełka. Bardzo długo myślałam, że wybiorę czarny wózek. Jednak przy wyborze produktów dla Oskara, poczułam, że jego kolorem będzie zieleń i gdy zobaczyłam Joolz Day3 w kolorze Marvellous Green, wiedziałam, że to ten! <3 No i fakt tego, że uwielbiamy spędzać wolny czas na łonie natury (góry, lasy, piesze wędrówki) – to naturalna zieleń Joolza do nas przemówiła.

Dla mojego męża z kolei istotne były:

  • łatwość składania
  • wielkość po złożeniu – chociaż mamy combiaka, więc nie sprawdzaliśmy każdego wózka czy wejdzie
  • łatwość ściągania kółek – nie wiem, nie pytajcie się mnie po co to
  • wielkość kół – większe koła lepiej wybierają nierówności

Jeździliśmy od Askotu do Askotu, oglądaliśmy wózki, które mieliśmy na oku. Dotykałam tkanin, rozmawiałam z różnymi sprzedawcami. Każdy zwracał mi uwagę na różne detale. Mąż bardziej bawił się wózkami, sprawdzał czy są intuicyjne w obsłudze. 🙂

Oglądaliśmy też nasze typy w internecie i czytaliśmy o ich funkcjach.

Nasz wybór padł na Joolz’a Day3 w pięknym zielonym kolorze.

Joolz Day3 – o wózku, który wybraliśmy

Joolz Day3 urzekł nas jakością wykonania, każdy detal jest w nim dopieszczony. Widać, że jest to wózek premium. Skórzana (ze skóry ekologicznej), teleskopowa rączka, po bokach ma uchwyty na torbę. Bardzo wygodna w obsłudze, jak na mój wzrost lubię mieć rączkę dość wysoko i Joolz daje mi tą możliwość.

Nie wiem co to za materiał, z którego wykonana jest gondola, ale podoba mi się bardzo faktura. Obicie wózka nie jest śliskie w dotyku i nie wygląda jak 100% poliester. Aspekty wizualne też się liczą :D.

Gondola ma mini nóżki, dzięki czemu można ją położyć na ziemi bez obaw, że się pobrudzi. Jest to super opcja przy wkładaniu gondoli do samochodu. Wykorzystujemy tę funkcję jak jesteśmy w odwiedzinach – wtedy gondola pełni funkcję leżaczka. Bardzo wygodny jest też pałąk dzięki któremu gondolę w łatwy sposób można podnosić, przenosić. Niektóre wózki mają to na budce i uważam, że w Joolzie jest to bardzo dobrze rozwiązane, środek ciężkości idealnie się rozkłada na środku.

Jeżeli ktoś rodzi w okresie letnim, to nie widziałam lepiej wentylowanej gondoli, cały przód można rozpiąć do siateczki. Oskar urodził się w styczniu więc akurat z tej opcji nie skorzystam, chociaż kto wie… 🙂

Gondola jest dosyć spora bo ma 82 cm. Materacyk jest oddychający, antyalergiczny i ma dodatkowe wsparcie dla główki. Co mi się podoba to to, że w wersji głębokiej są specjalne pętelki i można zamontować zabawki nad główką dziecka <3. 

Jak na to, że nie jest to wózek polski, uważam że ma dobrą amortyzację. Wózki polskie charakteryzują się tym, że są miększe w prowadzeniu, wynika to z tego jakie mamy potrzeby jako konsumenci, co jest spowodowane jakością polskich dróg i chodników. 

Koła dobrze wybierają nierówności – testowałam go na dzikich ścieżkach i świetnie dawał sobie radę. Jest łatwy w prowadzeniu – bez problemu mogę prowadzić go jedną ręką, a drugą odpisywać na wiadomości 🙂 Chociaż staram się tego nie robić za często ;p

Składanie stelaża jest intuicyjne i nie zajmuje dużo miejsca. Rama wózka jest matowa i w tej wersji została ulepszona – ma się mniej rysować – sprawdzę. 🙂

Za pół roku zrobię mały update i dam Wam znać jak wygląda kwestia spacerówki.

Dla fanów ekologii – przy zakupie wózka, sadzone jest jedno drzewo <3

Dodatki do wózka:

Najbardziej zakochałam się chyba w torbie, jest świetna! Przede wszystkim nie wygląda jak torba dzieciowa, mąż nie wstydzi się jej nosić na ramieniu. 🙂 Ma dużo przydatnych kieszonek, również termiczne, które trzymają ciepło. Już teraz wiem, że jak Oskar będzie duży będę jej używać jako torby na laptopa lub na siłownię. <3

Pokrowiec przeciwdeszczowy – bardzo szybko się go zakłada no i dobrze zasłania wózek. Duży plus za to, że jeden pokrowiec pasuje zarówno do gondoli jak i spacerówki!

Brakuje mi jeszcze uchwytu na kubek – tak wiem, śmiałam się z tych wszystkich mamowych gadżetów, a teraz widzę i rozumiem po co one zostały stworzone. Od kiedy karmię piersią piję jak smok – normalnie zawsze piłam dużo, ale teraz to już w ogóle abstrakcja. Nie ma opcji, że wyjdę na spacer bez ciepłej wody. 

Ocena wózka

Starałam się poczekać z oceną wózka, aż trochę nim pojeżdżę. Wydawanie opinii po dwóch spacerach po prostu nie ma sensu. 🙂 Wózkiem przejechałam już ponad 200 km. Jeździłam po terenach lesistych, parkach, nierównych chodnikach i galeriach handlowych czasami :D. W mojej opinii wózek świetnie radzi sobie z nierównościami terenu, dobrze je wybiera, dzięki większym kołom. Na pewno polski wózek lepiej sprawdzi się na naszych “prostych chodnikach” i mniej będzie ‘telepać’. Mi to nie przeszkadza, mam wrażenie, że Oskara to nawet usypia. 🙂 A jak porównywałam z innymi zagranicznymi markami premium to jego amortyzacja wypada bardzo dobrze. Używając tego wózka, mam wrażenie, że ktoś, kto go projektował, bardzo dobrze to wszystko przemyślał. Wszystko jest po coś. 

Ma dobrą ochronę od wiatru. Nie zwracałam na to uwagi wcześniej, dopóki nie zaczęliśmy chodzić na długie spacery, a zimy może i u nas nie ma, ale wiatry mamy mocne. Istotne jest żeby dziecka nie przewiało. Zarówno budka jest dobrze zabudowana jak i przykrycie na gondolkę – ma wysoki “kołnierz”.

Gdybym ponownie mogła wybrać wózek, wybrałabym ten sam. 

Możecie sobie pomyśleć będę tylko pół roku używać gondoli, po co wydawać tyle pieniędzy, ale ja na to patrzę inaczej. Będę używać gondoli aż pół roku, minimum 365 godzin spacerów, mnóstwo kilometrów. Ważny jest dla mnie komfort mój i dziecka. Warto jest zainwestować w ten czas tyle, żeby z rrzyjemnością chodzić na spacerki. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu jest zdrowe zarówno dla mamy jak i dla bobaska. Dzięki temu nasza odporność się wzmacnia! To jest najlepsze co możemy zrobić, dużo spacerować. <3

Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam pisząc ten artykuł. I jeszcze jedno, pamiętajcie, że wózek ma być wygodny i dopasowany do Was. 🙂