W obliczu koronawirusa – jak się chronimy

Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze miesiąc temu, że przyjdzie do nas pandemia koronawirusa i najlepszym sposobem, na nie rozprzestrzenianie się go, będzie izolacja – nie uwierzyłabym. Wirus SARS-CoV-2 – bo tak się prawidłowo nazywa, to odmiana koronawirusa, który wywołuje chorobę COVID-19. Na tą chorobę nie ma jeszcze szczepionki ani lekarstwa. U większości ludzi przechodzi w sposób łagodny – podobny do grypy, czyli pojawia się katar, ból gardła, kaszel i gorączka. U niektórych osób wirus może prowadzić do zapalenia płuc i trudności z oddychaniem. Największym problemem jest szybkość z jaką rośnie liczba zakażonych i niewystarczająca liczba łóżek, respiratorów i służby zdrowia.

Ja boję się podwójnie, nie dość, że o moich najbliższych, to jeszcze o siebie i o dwumiesięcznego niezaszczepionego bobaska. Niestety w związku z pandemią wszystkie wizyty lekarskie zostały odwołane, w tym szczepienia. W związku z tym wprowadziliśmy kilka nowych zasad żeby chronić się przed wirusem, niektóre oczywiście już stosowaliśmy wcześniej. 🙂

Jak dbamy o siebie podczas pandemii?

HIGIENA

  1. Myjemy ręce przed pójściem do toalety i po skorzystaniu z niej. Wirusy dostają się również przez miejsca intymne.
  2. Kiedy wychodzimy z domu, dotykam tylko jedną ręką guzika od windy, czy bramy wejściowej. Po wyjściu od razu używam płynu dezynfekującego. Pod żadnym pozorem nie dotykam wózka ani dziecka, ręką, którą dotykałam windy – bardzo łatwo zapomnieć się np. podczas poprawiania czapeczki dziecka.
  3. Gdy idziemy na spacer wybieramy miejsca, gdzie nie ma ludzi, a jeśli pojawi się ktoś, staramy się zachowywać bezpieczną odległość.
  4. Po przyjściu do domu od razu myjemy ręce. Dopiero potem, rozbieram siebie i dziecko.
  5. Minimum raz dziennie przemywam smartfona płynem do dezynfekcji.
  6. Dbam o czystość nosa dziecka, codziennie używam soli fizjologicznej i oczyszczam mu nosek aspiratorkiem. Ja mam firmy Mesmed Pingiwnek i jestem zadowolona, jest szybki w użyciu, nie trzeba nic podłączać do odkurzacza i łatwo utrzymać go w czystości.
  7. Używam nawilżacza powietrza – Zdrowa i odpowiednio nawilżona śluzówka lepiej broni się przed wirusami. Nasz nawilżacz dodatkowo wyposażony jest w lampkę zmieniającą kolory, która daje delikatne światło. Idealnie nadaje się, kiedy wyciszamy Oskara przed spaniem.
  8. Staram się jak najmniej dotykać oczu, nosa i ust.
  9. Kicham w zgięcie łokcia, a nie w dłoń.
  10. Zawsze mam przy sobie chusteczki higieniczne
  11. Mąż chodzi dwa razy w tygodniu na zakupy – nie nie robiliśmy zapasów :). Pod tym względem zmieniło się tylko to, że ja zrezygnowałam z chodzenia do sklepu. Wcześniej również robiliśmy zakupy tylko dwa razy w tygodniu. 🙂
  12. Nie spotykamy się ze znajomymi, z rodziną, unikamy ludzi i miejsc, gdzie mogą być większe skupiska. Babcie są niepocieszone, ale wysyłamy im filmiki i dużo zdjęć wnuczka. 🙂 Zdrowie najważniejsze!
  13. Po umyciu bobaska masuję całe jego ciało delikatnym olejem z pestek malin tak żeby poczuł się rozluźniony i zaopiekowany. 🙂 Stres źle wpływa na odporność.

SEN

  1. Na tyle na ile możemy dbamy o odpowiednią ilość snu.
  2. Wietrzymy pokój przed spaniem, używamy nawilżacza i oczyszczacza powietrza.
  3. Tak jak wcześniej, dbamy o czystość naszej pościeli, dzięki temu, że jest biała od razu widać, kiedy trzeba ją zmienić. 😀
  4. Dbam o to, żeby Oskar nie płakał za długo, wiadomo płacz osłabia. Staram się dużo go przytulać i dawać mu jak najwięcej miłości <3 to najlepszy lek na wszystko, a dobrze zaopiekowany bobasek dobrze śpi i jest zrelaksowany. 🙂

DIETA

  1. Piję dużo ciepłej wody. Staram się wypijać minimum 3 l płynów dziennie. Kobieta karmiąca w szczególności powinna dbać o odpowiednie nawodnienie. Ciepła woda świetnie gasi pragnienie.
  2. Jem minimum 500 g warzyw dziennie, czasami nawet 1 kg 😀 Staram się wybierać produkty sezonowe, ale różnie bywa, jak mam wielką ochotę na cukinię to robię problemu, że nie ma jeszcze na nią sezonu w Polsce.
  3. Dbam o odpowiednią ilość tłuszczu w diecie, w szczególności omega 3 i omega 6. Dwa razy w tygodniu jem śledzie Matjasy, które mają sporą ilość kwasów DHA i EPA. Włączyłam również do mojej diety nasiona konopii i siemię lniane.
  4. Codziennie jem pyłek pszczeli – czy pomaga? nie wiem. Po prostu bardzo mi smakuje. 😀
  5. Jestem rosołożercą. Uwielbiamy wszelkiego rodzaju rosoły i za każdym razem przyprawiam je inaczej. Nasz ulubiony to z dużą ilością przypraw orientalnych takich jak goździki, kombu, imbir, kurkuma, anyż, kardamon, chilli czy kaffir. Rosół wspaniale rozgrzewa organizm od środka i wzmacnia jego odporność. 
  6. Gdy czuję, że jestem osłabiona do diety włączam duże ilości imbiru w postaci imbirowych shotów i naparów.
  7. Pozwalam sobie od czasu do czasu na przekąski, na które mam ochotę, psychika też musi być zdrowa. 🙂

 

AKTYWNOŚĆ

  1. Tak jak wcześniej, codziennie chodzimy na spacery. Tutaj nic się nie zmieniło. Staram się zrobić minimum 10 tysięcy kroków dziennie.
  2. Jak mam czas, ćwiczę delikatne sekwencje z jogi i mięśnie dna miednicy, ale to wiadomo, na tyle na ile pozwala mi Oskar. On jest moim szefem. 🙂

 

Budowanie odporności to proces, który trwa kilka miesięcy, a nawet lat. Dobra odporność to szansa na to, że gdy zarazimy się wirusem, przejdziemy COVID-19 jak zwykłą infekcję. Oprócz tego ochrona czyli higiena przede wszystkim, no i niestety unikanie ludzi.

 

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Może macie jeszcze jakieś ciekawe sposoby na ochronę przed wirusami? Dajcie znać. Życzę dużo zdrówka w tym trudnym dla nas okresie!!!