Historia mojego porodu + garść porad

Można oglądać filimiki na YouTube z przebiegu porodu znanych influencerek, czytać książki, które opisują jak wyglądają poszczególne jego fazy, uczęszczać do szkoły rodzenia… Warto mieć świadomość, że każdy poród wygląda inaczej. W tym artykule opiszę jak to wyglądało w moim przypadku.

Najważniejsza rada NICZEGO NIE PLANUJCIE I NIE NASTAWIAJCIE SIĘ. ŻYCIE PISZE RÓŻNE SCENARIUSZE I TRZEBA BYĆ ELASTYCZNYM.

Jeżeli jesteś tydzień po terminie (41 t.c.) lekarz prowadzący wypisuje skierowanie do szpitala na patologię ciąży. Nikt mi tego wcześniej nie powiedział, więc byłam wielce zdziwiona i przerażona jak mój lekarz prowadzący powiedział, że mam iść do szpitala.

“Ale jak to? Przecież ja się dobrze czuję! Po co mam się zamykać w szpitalu?” – myślałam sobie. Plus mój paniczny lęk przed szpitalami i szalejące hormony dały wyraz tego, że wpadłam w panikę i zalałam się płaczem. 

“Przecież ja miałam wszystko zaplanowane, miały zacząć się skurcze, mieliśmy jechać razem na porodówkę i wszystko miało być takie RAZEM. Tymczasem mam być w szpitalu sama bez mojego męża…”

Poranek na patologii ciąży

Tak więc wylądowałam na patologii ciąży, godzinę czekaliśmy na przyjęcie, następnie dostałam pokój, zbadali mnie, zrobili USG, nawet byłam na ćwiczeniach z fizjoterapeutą. Wzięłam mnóstwo książek, nawet angielski do nauki, żebym przypadkiem się nie nudziła :D. Po przyjęciu do szpitala przysługuje Ci tylko zupa i kolacja, nie dostajesz drugiego dania – warto to wiedzieć. Ja na szczęście przyjechałam z wałówką bo przecież do porodu jeszcze daleko, pewnie zacznie się za parę dni, może podadzą mi oksytocynę czy coś…

Jeszcze pamiętam jaka byłam zła, jak zapytałam się położnej 

“czy mogę wyjść na spacer, czy jest tu jakiś deptak?” – położna popatrzyła na mnie jak na wariatkę i zapytała się mnie czy słyszałam o porodach ulicznych.

“Jest Pani w 41 t.c. w każdym momencie może Pani urodzić, jak Pani urodzi, będzie Pani chodzić na spacery, teraz proszę odpoczywać”. – Nie wierzyłam. Przecież nie mam żadnych skurczy przepowiadających, zanim to się zacznie to trochę minie, jestem pierworódką, a takie porody zazwyczaj trwają dłużej. A jednak i tutaj pojawiła się niespodzianka. Chwilę po tej rozmowie odeszły mi wody (około ½ – ¾ szklanki takiej ciepłej wody, która leje się po nogach, gdyby ktoś się zastanawiał co to jest :)) i zaczęły się skurcze. Szybko ściągnęłam aplikację do mierzenia skurczy i o zgrozo ku mojemu przerażeniu skurcze były od razu co 2 minuty. 

“A gdzie tak jak wszędzie czytałam, miały być przecież najpierw nieregularne, potem co 10 minut, co 7, co 5  itd. Może za mało zgłębiłam temat?” – myślałam sobie.

Teraz dziękuję w duchu tej Pani, która nie pozwoliła mi iść na ten spacer. <3

Zostałam zbadana, ekspresem przewieziona na porodówkę na wózku inwalidzkim ze swoją torbą na kolanach 😀 Po drodze dałam znać mężowi – bałam się, że nie zdąży. To działo się błyskawicznie…

Ból. Czy poród naturalny boli? 

Boli jak cholera. Zwłaszcza, że u mnie od razu wszystko zaczęło się z grubej rury. Dotrwałam do 10 cm rozwarcia, bez znieczulenia. Niestety mój poród zakończył się cięciem cesarskim z przyczyn nagłych. Dziecko traciło tętno. Trochę szkoda bo było tak blisko… Zwłaszcza, że bardzo zależało mi na porodzie naturalnym. Najważniejsze jest jednak zdrowie dziecka i jestem niesamowicie wdzięczna położnej Pani Beacie Kostusik, która przyjmowała mojego bobaska na świat, lekarzom, anestezjologowi i całemu zespołowi (nie pamiętam niestety imion i nazwisk reszty zespołu).

Pierwsze wspólne zdjęcie z synem

Cała akcja od odejścia wód płodowych do pojawienia się Oskara na świecie trwała 2,5 godziny. Krótko, aż sama nie mogę w to uwierzyć…

Co jest ważne z perspektywy czasu? Dobra położna! Partnera może nawet nie być, ale dobra położna, która mówi Ci jak oddychać, kiedy przeć – to jest skarb. Wszystko Cię tak boli, że dużo rzeczy masz po prostu gdzieś. 🙂

Cięcie cesarskie

O cięciu cesarskim nie wiedziałam nic. Zakładałam, że urodzę naturalnie. Teraz myślę, że warto wiedzieć więcej jak to wygląda, żeby być trochę bardziej świadomym.

Do cięcia stosuje się znieczulenie podpajęczynówkowe – tzn. znieczulenie miejscowe. Nie czujesz bólu, ale jesteś świadoma. Czujesz, że ktoś tnie Twoją skórę, ale to nie boli, nie masz czucia od pasa w dół. 

Niesamowite uczucie, w jednej chwili, lekarz rozcina Twój brzuch, a w drugiej słyszysz dźwięk płaczącego dziecka i okazuje się, że to Twoje… 

Z przyczyn oczywistych nie mogłam dostać synka do kangurowania – dostał go tato zaraz po zbadaniu, ale dzięki uprzejmości położnej, mogłam go pocałować i zrobiła nam pierwsze wspólne zdjęcie.<3

Oskar w ramionach taty

Co warto wiedzieć o cesarce: 

  • Dzieci po cesarskim cięciu często mają problem z gazometrią krwi, jest to badanie, które sprawdza poziom tlenu i dwutlenku węgla we krwi dziecka.
  • Po znieczuleniu mogą pojawić się skutki uboczne – ja miałam trzęsawkę, było mi cholernie zimno i szczękościsk, a przez kilka dni po zabiegu miałam kaszel (kaszel po cięciu cesarskim jest bardzo nieprzyjemny bo wszystko boli i brzuch się napina) no i ból kręgosłupa. U mnie po tygodniu minęło.
  • Trzeba bardzo dużo pić po zabiegu
  • Należy się jak najszybciej pionizować najlepiej już 6 godzin po zabiegu albo nawet szybciej
  • Gdy mija kroplówka, warto brać środki przeciwbólowe i pionizować się, starać się być aktywnym, chodzić po szpitalu, nie odpuszczać. Dla mnie rozruchowa była pierwsza noc z bobaskiem. Jak trzeba było wstawać do niego, karmić go, zmieniać pieluchę i nie było nikogo kto mógłby mi pomóc. Trochę cierpiałam, ale następnego dnia czułam się lepiej.

Po cięciu cesarskim byliśmy w szpitalu 3,5 dnia. Po zrobieniu wszystkich badań dostajecie wypis swój, dziecka, książeczkę zdrowia i zaświadczenie do pracy.